piątek, 5 kwietnia 2013

1. Dziwny chłopak


Nareszcie. Siedzę na lotnisku w Nowym Yorku i czekam na samolot do Seulu. Co robię w USA? Taniej było mi przylecieć z Polski tutaj i dopiero potem do Korei. Poza tym udało mi się zrobić zakupy na Manhattanie, o których od zawsze marzyłam. Odziana w nowe ciuchy siedzę w poczekalni i uśmiecham się sama do siebie. Jestem zbyt podekscytowana, żeby robić cokolwiek. Tak bardzo chciałabym być już w Seulu. Przez to zamroczenie dopiero przed chwilą udało mi się zauważyć, że jakiś młody Koreańczyk siedzący na przeciw mnie lustruje mnie wzrokiem. Fakt, byłam ubrana dość ekstrawagancko.. No rzekłabym nawet że dziwnie, ale to chyba nie znaczy, że można się na mnie gapić jak na jakąś małpę w cyrku. Zirytowałam się. Zważywszy na to, że sam był ubrany.. inaczej. Niby miał na sobie markowe ciuchy, ale wyglądał jakby ubrał się w lumpeksie, a raczej jakby był bezdomnym. Zero wyczucia stylu. Choć muszę przyznać, buźkę miał całkiem ładną. Nasze spojrzenia się spotkały. Czy ja go gdzieś już przypadkiem nie widziałam? Usłyszałam kobiecy głos zapowiadający odprawę, wstałam i ruszyłam ku wejściu mając nadzieję, że będę siedziała jak najdalej od tego dziwaka.

Nie miałam pojęcia, że tak dużo ludzi będzie leciało do Korei, na szczęście trzy miejsca obok mnie były wciąż wolne, więc mogłam usiąść koło okna. Na biletach były przyznaczone miejscówki i niestety trafiła mi się ta od przejścia. Usadowiłam się wygodnie, zapięłam pasy i zaczęłam podziwiać widok za oknem.
- Przepraszam..- usłyszałam delikatny męski głos. Odwróciłam głowę i zobaczyłam tego dziwnego chłopaka z lotniska- Zajęłaś moje miejsce- powiedział niepewnie po angielsku
- Oh przepraszam, myślałam, że nikt nie będzie tutaj siedział.- Odruchowo użyłam języka koreańskiego.- Już zwalniam ci miejsce.
- W porządku, usiądę obok ciebie.- uśmiechnął się chłopak. Był bardzo uroczy- Świetnie mówisz po koreańsku.
- Dziękuję- wycedziłam przez zęby. Jak to możliwe, że na 200 miejsc, akurat musiał usiąść obok mnie?
- Masz bardzo fajny akcent.- W jego uśmiechu było coś bardzo dziwnego, sprawiał że czułam jak moje policzki robią się czerwone. W ogóle cały był jakiś dziwny. Wróciłam do patrzenia w okno.
- Co to ma być? - usłyszałam inny męski głos
- Hyung co to ma znaczyć?- zapiszczał wysokim dźwiękiem inny.  W przejściu stało dwóch Koreańczyków. Jeden był bardzo wysoki i przystojny, a drugi.. wyglądał trochę jak dziewczyna.
- Przepraszam, to przeze mnie to zamieszanie.- Odpięłam pas, wstałam i zaczęłam się przeciskać by usiąść na moim miejscu. Jeszcze nie wystartowaliśmy, a ja już miałam dość.
- Skądże, siedź przy oknie jak chcesz.- posadził mnie z powrotem ten dziwny koleś. - Chłopaki nie wygłupiajcie się, nie pozwolicie chyba dziewczynie, żeby męczyła się siedząc od przejścia.
- Skoro aż tak troszczysz się o tą.. dziewczynę, to sam usiądź od przejścia. Ja tam siedzieć nie zamierzam- Powiedział wysoki chłopak oburzonym głosem przy czym zmierzył mnie wzrokiem.
- Ale jesteś niemiły SungYeol. Jak mam pozwolić na to, żeby ktoś taki siedział obok tej damy.
- Normalnie. Wstawaj z mojego miejsca.
Po chwili zamieszania chłopakom udało się zająć miejsca. Dziwnie ubrany chłopak siedział od przejścia, obok niego chłopak o dziewczęcym wyglądzie, a obok mnie ten wysoki gbur, który rozwalił swoją długą rękę na całym oparciu i nie miałam gdzie położyć swojej. Szybko się denerwuję i bezwiednie westchnęłam poirytowana.
- Coś pani nie pasuje?- zapytał z wyrzutem Koreańczyk
- Nie skądże- uśmiechnęłam się przez zaciśnięte zęby
- A może jednak?- ciągnął dalej. Przewróciłam oczami i wzięłam głęboki wdech.
- Byłoby miło gdyby pan przesunął trochę rękę, bym mogła też się oprzeć.
- Niekoniecznie byłoby miło. Tak mi jest wręcz idealnie, ale dziękuję za troskę.
- Słucham?!- podniosłam głos
- Ej SungYeol, uspokój się!- Szturnął go chłopak siedzący obok niego.- Nie zwracaj na niego uwagi, ma problemy z dziewczyną. Tak przy okazji, jestem SungJong, ten w tych dziwnych łachmanach to Woohyun, a ten niemiły koleś to SungYeol. Miło cię poznać. Mam nadzieję że będzie fajnie siedzieć obok siebie przez tyle godzin.- Chłopak wyciągnął do mnie rękę. Uścisnęłam ją i od razu zdziwiło mnie to, jak to możliwe, żeby facet mógł mieć tak gładkie i miękkie dłonie.
- Nie.. nie wytrzymam tutaj, Woohyun zamień się miejscami- zerwał się Yeol.
- Proszę zająć miejsce i zapiąć pasy, za chwilę startujemy- powiedziała stewarrdessa.
- Pani chyba żartuję?!
- Proszę pana, proszę usiąść. Życzę miłego lotu.
- No to będzie wesoło- usiadł i spojrzał na mnie znacząco.
- Świetnie- wyrwało mi się a jego oczy zajrzały w moje. Pojawił się w nich dziwny blask.


2 komentarze:

  1. KYAAAAAAAAA~! TuTu! pisz szybciej! takie krótkie na razie, a ja już zdążyłam się tyle razy zaśmiać, piszczeć i wiercić się na krześle jakby to powieść była :D jest mega <3 Namu~ *-* be mine! xD mam nadzieję, że w Yeolu będzie też trochę Chodinga poza gburem :P i chyba już zawsze będę to czytać z K.will'owym 'love blossom' w tle :3

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha xD Chłopak w dziwnych ubraniach xD lol xD myślałam, że chodzi o Gyu żula xD

    OdpowiedzUsuń